Nr 19 (1024) 9 maja 2008

ZWIAZEK

 
Ostatni dzwonek dla rządu
Wersja do druku Alicja Dołowska

Dialog z ministerstwem edukacji zamarł kompletnie. Zaniepokojeni nauczyciele z Solidarności zorganizowali 29 kwietnia pikiety pod urzędami wojewódzkimi w całej Polsce. Dali sygnał, że nie będą czekać bezczynnie. Wspierali ich koledzy ze Związku Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych.

Przekazano wojewodom petycję z wezwaniem do podjęcia rozmów o postulatach. Wszędzie zabrzmiał szkolny dzwonek. - To ostatni dzwonek dla rządu - ostrzegli manifestanci. - Z danych zebranych przez sztab protestacyjny wynika, że w ogólnopolskim proteście wzięło udział 16 tysięcy nauczycieli - informuje Stefan Kubowicz przewodniczący oświatowej Solidarności. Postulaty wszędzie były w zasadzie jednakowe. - Ale u nas w Bydgoszczy, gdzie reprezentacja ZNP i Wolnego Związku Zawodowego Oświata zaznaczała się silnie, każdy ze związków złożył swoje - informuje Wojciech Jaranowski, rzecznik prasowy oświatowej "S".

Zaniepokojeni brakiem odpowiedzi ministerstwa na pismo oświatowej "S" sprzed dwóch miesięcy, nauczyciele wezwali rząd do rozmów w sprawie sporu Solidarności z rządem. Jak dotąd mówił dziad do obrazu, a obraz doń ani razu - komentowali uczestnicy pikiet. Czuli się zignorowani, ponieważ ministerstwo przyjęło rozporządzenie płacowe dla nauczycieli w wersji niezgodnej z postulatami związkowców. Zasad podwyżek zaproponowanej przez minister Hall nie zaakceptował żaden oświatowy związek. Uznając to za dowód arogancji i lekceważenia zasad dialogu społecznego, postanowiły zaprotestować razem. W szkołach działają przecież komisje zakładowe różnych central związkowych. - Dotąd wołaliśmy "chodźcie z nami", teraz już wiemy, że jesteśmy razem. Tylko razem możemy coś wygrać dla naszego spauperyzowanego środowiska - podkreślali nauczyciele z Regionu Mazowsze. Wspierała ich Ziemia Radomska, Sekretariat Ochrony Zdrowia i Elektrim.  

To było zanegowanie sposobu narzucania decyzji przez resort. Oburzenie środowiska, które nieczęsto bierze udział w akcjach protestacyjnych, jednak tym razem determinacja wyprowadziła ludzi na ulicę. Starali się, aby pikiety nie były dla mieszkańców uciążliwe, ale zwracały uwagę. Morze flag Solidarności, sporo mniej z ZNP, transparentów i plansz informujących o postulatach dały sygnał społeczeństwu, o co nauczycielom chodzi. Najwięcej związkowców z ZNP uczestniczyło w pikiecie w Katowicach. W tysiącosobowej grupie protestujących, z ZNP było 200. Grupki pod urzędami skupiały od 400 do 1000 ludzi, ale głośne gwizdy, klekotanie kołatek, a nawet dęcie w róg zwracały uwagę. Jedynie w Krakowie nauczyciele chodzili na przejściu dla pieszych. Nie powodowało to jednak interwencji policji, która na zdesperowanych manifestantów patrzyła z wyrozumieniem. A i nauczyciele co jakiś czas przepuszczali pojazdy, nie chcąc zakorkować ulicznego ruchu. "Najwyższe wykształcenie - najniższe wynagrodzenie" informował jeden z transparentów. Związkowcy przypominali, że w expose premier Tusk obiecał nauczycielom radykalną podwyżkę.

Złodzieje! Złodzieje! - wołali. - Nie godzimy się, aby młody człowiek po studiach otrzymywał za pracę w szkole 1 tys. złotych - tłumaczyli przez megafon.  Stanęli murem za utrzymaniem prawa nauczycieli do wcześniejszych emerytur. Nie dlatego, żeby siłą wcześniej wypychać ich na emerytury, ale by w sytuacji, gdy któryś czuje się zmęczony ciężką pracą w szkole, miał możliwość przejścia w stan zawodowego spoczynku na dotychczasowych zasadach. Polskie przysłowie "Obyś cudze dzieci uczył" nie przypadkowo brzmi jak złorzeczenie. Odzwierciedla trud zawodu nauczyciela. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy w szkole dają o sobie znać wszystkie patologie życia społecznego. Agresja młodzieży i  zaniedbania wychowawcze zapracowanych ponad miarę lub bezrobotnych rodziców sprawiają, że nauczycielom jest bardzo trudno uczyć. To zawód zaufania publicznego, jednak ten prestiż nie przekłada się na płace - informowali dziennikarzy.  Sztab protestacyjny sekcji krajowej oświaty i wychowania wezwał struktury Solidarności do poparcia strajku organizowanego przez ZNP 27 maja. - Stanowisko to jest zgodne z listem, jaki w styczniu sekcja krajowa wystosowała do innych związków zawodowych działających w oświacie, o podejmowanie wspólnych działań dla poprawy sytuacji - informuje Stefan Kubowicz. Zastrzega jednak, że decyzje o przystąpieniu do strajku struktury "S" mają podejmować samodzielnie. - Jednak gdy ZNP wsparło naszą pikietę, i nam wypada poprzeć ich w strajku. Sami strajku nie planowaliśmy, ale ich postulaty uznajemy za słuszne - mówi Kubowicz. I przypomina, że Solidarność nadal zbiera podpisy pod obywatelskim projektem nowelizacji ustawy Karta nauczyciela zmierzającej do radykalnej poprawy zarobków w oświacie i utrzymania prawa do wcześniejszych emerytur. Podkreśla też, że "S" domaga się, by w sprawie planowanego przez resort wprowadzenia bonu edukacyjnego, zmian zasad obowiązku szkolnego i przedszkolnego, prywatyzacji szkół i placówek oświatowych toczył się dialog społeczny. Bez dialogu niepokoje społeczne w oświacie tylko przybiorą na sile.


Napisz do autora