Solidarność zmienia swoje oblicze. Staje się nowoczesnym związkiem zawodowym na miarę organizacji europejskich. Program Grosik jest dowodem na to, że NSZZ "S" reaguje na aktualne potrzeby swoich członków. I choć u nas to nowość, tego typu rozwiązania w innych krajach są na porządku dziennym. W Szwecji na przykład nie opłaca się nie należeć do związku. Portfele tamtejszych pracowników pełne są kart rabatowych, w które zasila je związek, do którego należą ich właściciele. Mają zniżki nie tylko na produkty spożywcze i meble, ale również na usługi medyczne.
- W przypadku Grosika pomysł nie został ściągnięty z innych krajów - mówi Piotr Gołąb, zastępca prezesa zarządu firmy Solkarta i twórca programu. - Dopiero później dowiedziałem się, że takie projekty są realizowane m.in. Stanach Zjednoczonych.
Mniej za fryzurę...
Grosik nie jest zwykłym programem lojalnościowym. Zazwyczaj konkretne koncerny za wydaną w ich punkcie kwotę oferują odpowiednią liczbę punktów. Za uzbierane punkty możemy z katalogu wybrać żelazko czy maskotkę. W przypadku Grosika jest trochę inaczej. Posługując się jedną kartą, możemy korzystać z kilkuprocentowych rabatów w prawie dwóch tysiącach placówek handlowych różnych branż. Nie potrzebujemy portfela pełnego kart do poszczególnych sklepów, wystarczy nam jedna.
- Karta Grosik jest rozprowadzana jedynie wśród członków Solidarności. W tym sensie jest to program lojalnościowy. Wiąże nas jedna karta i nasi partnerzy handlowi. A tym opłaca się zawierać z nami umowy - mówi Piotr Gołąb. - Programy lojalnościowe, które wdrażają firmy handlowe lub usługowe, są narzędziem do walki o klienta z konkurencją.
Grosik to jednak przede wszystkim program rabatowy.
- Programów rabatowych na taką skalę nie ma w Polsce - mówi Gołąb. Jeśli jakaś firma wypuszcza kartę, to rzadko można z niej skorzystać w sklepach, do których chodzimy na co dzień. Niektóre banki mają zniżki przy dokonywaniu zakupu za pomocą odpowiedniej karty płatniczej. Jednak i tak w większości są one honorowane przez sklepy z wyższej półki. My chcemy dać możliwość zaoszczędzenia wszystkim związkowcom, bez względu na to, ile zarabiają i czy posiadają złote karty płatnicze. W punktach objętych programem zapłacą oni mniej i za pieczywo, i za nowoczesny komputer, i za nową fryzurę.
...plombę...
Na karcie Grosik zyskują nie tylko jej posiadacze. Dzięki programowi w niektórych regionach zwiększyła się liczba członków Solidarności. Choć program nadal wymaga inwestycji, to Solkarta ma podpisane umowy w całej Polsce, a sieć sklepów i punktów usługowych stale się powiększa. O umowy z poszczególnymi punktami starają się już nie tylko regionalni przedstawiciele firmy, ale i właściciele poszczególnych punktów handlowo-usługowych. Wiedzą oni, że dzięki Grosikowi pozyskają nowych klientów. A to oznacza większe zyski.
Punkty objęte programem oferują od kilku do kilkudziesięciu procent rabatu. Taniej można kupić nie tylko artykuły spożywcze i przemysłowe, firma ma także podpisane umowy z aptekami oraz towarzystwami ubezpieczeniowymi. Autorzy projektu pomyśleli również o zniżkach na leczenie w prywatnych placówkach medycznych. Za plombę w klinice Flandria w Inowrocławiu zapłacić można dwadzieścia procent mniej.
Do programu przystąpiły już wszystkie regiony Solidarności. Ze zniżek mogą na razie korzystać związkowcy z 29. W najbliższym czasie karty otrzymają członkowie "S" z pozostałych pięciu. Do tej pory wydano już ponad 120 tysięcy kart.
...i ubezpieczenie
W najbliższym czasie Solkarta chciałaby pośredniczyć w sprzedaży ubezpieczeń.
- Taką działalność prowadzą związki zawodowe na Zachodzie. Są pośrednikami między ubezpieczycielami a związkowcami, negocjują i sprzedają polisy - mówi Gołąb.
Ludzie z Solkarty mają więcej planów poszerzania sieci i działalności. Poza działającą już kilka miesięcy stroną internetową, planują otworzyć specjalny portal, na którym każdy posiadacz karty po wcześniejszym zalogowaniu się mógłby sprawdzić całą historię zakupów. Otrzymywałby także informacje o nowych punktach, w których może kupować ze zniżką.
- Widać, że związkowcom Grosik się podoba - mówi Gołąb. - Jeszcze kilka miesięcy temu, słysząc o programie, ludzie pytali, co to takiego. Teraz zna nas już każdy członek Solidarności.
Karta Grosik to przywilej, dzięki któremu związkowcy mogą zaoszczędzić. A "S" stała się pierwszym związkiem zawodowym, który troszczy się o kieszeń współczesnego konsumenta.
- Grosik to odpowiedź na pytanie, co będę miał z przynależności do związku - mówi Mirosław Kasza, szef Solkarty. - Solidarność stawała w obronie pracowników i bronić będzie ich nadal. Karta Grosik to wyjście na przeciw zmianom, które zaszły w naszym kraju. To dowód tego, że "S" nie stoi w miejscu. |